• Wpisów: 2853
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 09:46
  • Licznik odwiedzin: 74 139 / 3571 dni
 
doma
 
Domaaaaaaaaaaaaaaa: Where did my happiness go? Czy zostalo w Grecji? A moze juz w maju w Walii? Serio, nie czuje sie soba i nie czuje sie najlepiej.
Lipiec, super lato, mam fajna prace, rownie fajny wolontariat, czytam duzo, jade za 3 tygodnie do Paryza, tutaj kino, tutaj teatr, tutaj kawa ze znajomymi, chodze do parku, chodze nad rzeka, pije duzo wody. Co wiecej do szczescia potrzeba... Bo jesli naprawde nie moge zyc szczesliwie bez Charlotte, to mam przerabane. Anyway...
Rano jechalam spotkac sie z Justyna na Southbank. Pojechalam troche wczesniej, zeby pospacerowac sobie nad rzeka. Usiadlam na lawce i konczylam moja ksiazke 'How to Relax'. Usiadlysmy w pustym BFI i bylo bardzo milo. Opowiedzialam po raz kolejny o Grecji... Jechalam stamtad na Wimbledon. Wielki Chelsea piknik na Duke of York's. Nie moglam zostac do konca, bo musialam sie przebrac do teatru.
Much Ado About Nothing. Bylam mega podekscytowana i cieszylam sie, ze dostalam najlepsza pozycje i moglam spokojnie obejrzec cale show. Musialam tylko zaprowadzic pare osob na miejsce w tym omg JK Simmons z rodzina. Przez cale 3 godziny siedzial na telefonie. Gdfyby nie byl Oscar-winning actor, I would've told him off. Show bylo za dlugie, ale to MAAN, wiec i tak bylo super. Wypilam kawe, wypilam herbate, zjadlam biscuits, pogadalam z Helen i Gillian. Bardzo domowa jest tam atmosfera. Wracalam do domu na Love Island w dobrym nastroju, co nie zmienia faktu, ze jestem caly deeply smutna.

Straszne sa tez bezsensowne poranki, kiedy nie mam nastawionego budzika i budze sie patrzac na ktores ze zdjec Charlotte. I nie moge z tym nic zrobic. Polezalam chwile w moim nieszczesciu i poszlam do parku, w ktorym probowalam technike relaksacyjna. Teraz tez pisze przy jakiejs relax playliscie ze Spotify. Nie wiem juz co mam robic.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków