• Wpisów:2967
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:wczoraj, 19:47
  • Licznik odwiedzin:82 920 / 3930 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zaniedbanie pingera, regret, ktora towarzyszy mi dzien w dzien. Przezylam(wam) wlasnie najpiekniejsze lato w zyciu i jak niesamowicie byloby miec to dla wspomniec opisane dzien po dniu, szczegol po szczegole, interakcja po interkacji... Wymowke mam legit, rzadko sie zdarza, ze jestem w domu, jak juz to tylko spie i to za malo, dodatkowo moj komputer jest zbyt popsuty, zeby chcialoby mi sie go wlaczac. Moze teraz sie troche ogarne, jak z wyjsciami i imprezami zrobi sie spokojniej.

Chcialam sobie pofilozofowac, ale Julia nie poszla na crossfit, wiec nie jestem sama. Siedze na wakacjach w Valencii. Kolejnych. Caly czas mowie, ze nigdy nie bylam na prawdziwych wakacjach, a tak naprawde wszystkie moje ostatnie wyjazdy, kreca sie jedynie wokol czytania, plywania i odpoczywania. Jestem tutaj na caly tydzien. Poparzylam juz sobie znowu brzuch. Widzialysmy przed chwila Ronaldo. lol Czekam na wiadomosc od Jamesa...
 

 
Swietnie, mial byc spokojny admin dzien w bibliotece, ale tak z Marcela chillowalysmy, ze teraz juz nic nie zdaze zrobic.
Kocham Copenhagen. I underestimated jak bardzo potrzebowalam tego wyjazdu. Czuje, ze moja dusza jest czystsza. Chcialabym dojsc do jakichs glebszych wnioskow, ale nie mam za bardzo teraz nic do przemyslania oprocz mojej sytuacji z Jamesem, ktora najlepiej jest zostawic i nie myslec o tym w ogole.
We wtorek glownie spalam, czego bardzo potrzebowalam. Poszlam wieczorem na spacer i poczytalam chwile nad kanalem. Wczoraj bylam w szoku, budzac sie okolo poludnia. Nie mialam jednak poczucia, ze marnuje czas, bo przyjechalam tutaj doslownie na wakacje. Zaliczylam improv comedy show, dzisiaj swietna wystawe Vogue, ale glownie spaceruje, czytam zatrzymujac sie w randomowych miejscach i pije kawe. Zaczelam tez porzadnie diete i mam nadzieje, ze bede sie jej trzymac, bo naprawde robie sie gruba.
Nie taki mial byc to wpis, ale chce poczytac nad kanalem. Moze w Londynie sie ogarne, bo potrzebuje weny i bycia kreatywna, zeby udalo mi sie podtrzymac content nastroj.
 

 
Ej, serio, poki nie zaprowadze porzadku tutaj, nie bede miala porzadku w zyciu. Dzis bylby na to idealny dzien, szkoda, ze lezalam w lozku do 13. No nic, jutro pobudka o 8 rano i tutaj przychodze!
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Powinien byc to teraz jakis self-discovery post, ale nie mam za duzo czasu, bo musze wyruszac na garden party Kasi, na drugim koncu Londynu... Bede tam jechac jakies 2 godziny. Anyway, porzadek na pingerze, porzadek w zyciu. Jak uda mi sie wrocic do codziennego pisania, mam wrazenie, ze wszystkie inne sprawy, tez sie jakos uloza. Bo jestem teraz totalnym mess, bez zadnego purpose w zyciu. Moj ulubiony miesiac, byl prawdopodobnie jednym z najgorszych w zyciu, to znaczy bawilam sie swietnie, ale nie robie nic poza praca i piciem, bo jesli dalej tak pojdzie, wprowadzi mnie w pewnym momencie w depresje. Nie bede teraz nadrabiac calego miesiaca, ale robilam glupoty jak nigdy, najnowsza skonczyla sie wybiciem zeba, ktory mam nadzieje, zostanie jutro naprawiony. I przepieprzeniem wszystkich pieniedzy, na ktore ciezko w czerwcu pracowalam...
New month, new life. Musze sie ogarnac i znalezc sobie jakies hobby poza praca, ktora totalnie zdominowala moje zycie.

Tak zeby bylo na biezaco to o pracy. Mialam wczoraj kolejna z top 10 najnudniejszych zmian. Narzekalam, ze nic sie nie dzieje i czas stoi w miejscu, az w ostatniej chwili pojawila sie grupy jakichs 40 totalnie clueless Japonskij turystow, do ktorych nic nie docieralo. Jakims cudem wszyscy znalezli swoje miejsca, ale wszyscy siedzieli na telefonach, co mnie strasznie irytowalo. Na przerwie obeszlam cala grupe dookola, zeby powiedziec Im po raz 50, ze maja telefony wylaczyc. Watpie zeby to do Nich trafilo, ale przenosilam sie pozniej na drzwi, wiec nie byl to juz moj problem. lol Chcialam wrocic szybko do domu i miec spokojny wieczor z Simsami, ale dwa razy do IC nie trzeba mnie bylo namawiac... Jedno wino, drugie wino, trzecie wino, spadlam z lawki i mowilam za duzo jak zwykle... Musze sie na tyle odciac od niektorych osob, zeby mi zadne mysli po pijanemu nie przychodzily.
Wrocilam do domu pieszo.

Dzisiejszy dzien jest tak przepiekny. Przespacerowalam sie przez park na basen, wpadlam pozniej do biblioteki wydrukowac moj swimming chart, darmowa kawka w Waitrose i wrocilam do domu pograc w Simsy. Moze to i dobrze, ze tyle mi to zajmuje, bo nie chce wczesnie zaczynac pic...
 

 
NEW MONTH NEW LIFE
 

 
14 dni, jak to sie dzieje... Ten rok bedzie masakryczny, a tyle sie dzieje... Chociaz i tak nie moge otwarcie o tym pisac, bo ludzie z pracy czasem pytaja sie o bloga i mowia, ze moga sobie przetlumaczyc, haha.
Ten bedzie ogolny i bezimienny.
FAIL. Musze wychodzic do pracy. Ciekawe co dzisiejsza zmiana przyniesie...
 

 
Meczyc sie jutro rano przez niewyspanie, zeby nadrobic teraz pingera, czy meczyc sie jutro wieczorem niewyspana, zeby przepisac to, co napisze rano recznie? Duzo mam w notatniku momentow, ale nie potrafilabym ich juz uporzadkowac. Postaram sie szybko nadrobic od poniedzialku, kiedy siedzialam na door access, probujac zachowac spokoj z niedzialajacym telefonem.
Okazalo sie, ze crew uzywa innego wyjscia i bylam stood down jakies 1,5h przed czasem, co idealnie mozna bylo wykorzystac na basen, ale musialam wrocic sie na Oxford St... Z drugiej strony czuje, ze dlatego tez skonczyla sie ta zmiana wczesnie. Wyzalilam sie Romy i Samowi i ruszylam na wycieczke... Poszlam najpierw sprobowac w Apple Store, ale najblizsze spotkanie mieli na sobote albo later in the day. I tak cud, ze udalo mi sie tam rano podjechac, nie mam wolnego czasu popoludniami juz nigdy... Musialam sie wrocic wiec do dodgy sklepu, gdzie na szczescie zastalam pana inzyniera... Mialam prawo byc wkuriwona, ale udalo mi sie zachowac spokoj. Powiedzialam, zeby take his time this time i poszlam skorzystac w Apple Store z komputera, zeby ogarnac swaps, na ktore nie moglam odpowiedziec przez telefon... Udalo sie wszystko na szczescie zalatwic. Odebralam telefon, wsiadlam do autobusu i KURWA MAC ZNOWU PRZESTAL DZIALAC. Tym razem wrocilam wkurwiona i rzucilam 'I want my money back', ktore wiedzialam, ze nic nie da i tylko sprowokowalo to jednego z tych idiotow do kotni. NIENAWIDZE MEZCZYZN, ZWLASZCZA INDIAN. Anyway, tym razem dalam juz sobie spokoj i zostalam w autobusie. Probowalam sama otworzyc telefon pilniczkiem, ale udalo mi sie opanowac i nie rozwalic telefonu, z czego jestem calkiem dumna. Podjechalam do iSmah, gdzie powiedizeli, ze musza wymienic caly ekran i nie moga tego zrobic dzisiaj. Ruszylam w strone basenu wyplywac zle emocji. On my way bylam troche niemila do ziomka, ktory mnie approach z jakas charity, wiec postanowilam sie pozniej do Niego wrocic. Poplywalam i tak tez zrobilam. Zasponsorowalam jakies homeless dziecko za £7, przeprosilam Go pare razy i OMFG, NIE WIERZE, MAGIC KARMA UNIVERSE, NAGLE W AUTOBUSIE DO DOMU ZACZAL DZIALAC MI EKRAN I KNOCK ON WOOD, DZIALA AZ DO TERAZ. W domu polozylam sie na krotka drzemke i zbieralam sie na wieczor w pracy.
Ah, nie moglam sie doczekac az wszystkich zobacze i poprzytulam sie do friends i tak tez sie stalo, jak weszlam do stewards room na Anthony'ego.
 

 
THE FUCKS SAKE CO SIE DZIEJE Z KARMA PRZEZ OSTATNIE 3 GODZINY. Powinnam juz teraz spokojnie spac i odzypiac. Po cudownym dniu, oderwanym troche od rutyny, wsiadlam w autobus do domu, wylalam na moja ulubiona sukienke, ktorej prawie w ogole nie nosze, bo nie chce, zeby sie wybrudzila, kawe, wrocilam do domu, wpadlam na genialny pomysl pojscia do teatru, dzieki czemu zorientowalam sie, ze nie mam ze soba karty, ktora prawdopodobnie zostawilam w Tesco, ale i tak szybciej wyjdzie mi ja zablokowac i dostac nowa, niz wracac sie w okolice London Bridge, na co nie mam czasu, pierdole sie, pardon my French, od dwoch godzin z kupnem tego biletu przez niedzialajace polskie karty, po czym dzieki pomocjnym search w camera roll, okazalo sie, ze mam screena z moja karta, ktora zgubilam/zostawilam, wiec juz dawno moglam miec bilet kupiony, jakby wszystkiego bylo malo, minute przed polnoca staralam sie dodac wpis, zeby byl mniejszy dniowy odstep pomiedzy, ale spoznilam sie jakies 5 sekund...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Swietnie mi idzie Wieczorami po pracy od razu padam przez te wszystkie emocje, ktore tam przezywam, ale dzisiaj samotna zmiana w pustym budynku, wiec wieczorem postaram sie chociaz ten miniony tydzien nadrobic. Sie dzieje.
 

 
KONIEC. NIE POZWOLE, ZEBY DRUGI NAJLEPSZY OKRES W MOIM ZYCIU SIE ZMARNOWAL. Kocham tego bloga, blownie za to, ze tak dokladnie lata gimnazjum i liceum mam opisane. Przezywam druga rutyne i musze wrocic do codziennego opisywania dni w pracy. Bo dzieje sie sporo i przypomina mi to wszystko lata liceum, kiedy czulam sie najszczesliwsza na swiecie, otoczona przyjaciolmi i zwyczajne czynnosci, jak siedzenie na lekcji, sprawialo mi najwieksza przyjemnosc. Teraz jest tak samo.

Nie ma co sie ludzic, ze nadrobie ostatnie dwa miesiace, rzucenie szkoly, mini Euro-trip, dramaty z ludzmi z pracy, *e* z **e hehe, wiecej dramy, wyjazd do NYC, ten tygodniowy Paryz... Sprobuje jakos w skrocie nadrobic albo przepisac to co mam w zeszycie, ale chce wrocic do codziennego pisania wpierw.

Wiec, zacznijmy od teraz. Wypilam wlasnie przed snem Red Bulla i myslalam, ze sie zmarnuje, ale wlasnie przebralam sie w krotkie spodenki i ide biegac. Mialam isc na basen jutro, ale zapomnialam, ze mam okres.

W pracy bylo, surprise, surprise, cudownie. Na rests dostalam pozycje na spokojnych drzwiach, gdzie z Maria doszlysmy do tego, ze bedziemy na dworze w czasie flypast na Trooping the Colour. Jakies pocieszenie za to, ze totalnie o obchodach urodzin Krolowej zapomnialam; powinnam byla czekac na The Mall od 6 rano. Chociaz w dzisiejszych czasach wszystkie rozrywki przegrywaja z checia chodzenia do pracy. Anyway, pierwsze trzy przelcialy nad nami, Lauren z security miala moj telefon, zeby nakrecic filmik, ale wyszly z tego jedynie 4 marne sekundy i to za daleka, haha. Na show szlam najpierw na Arena A, co bylo najlepsze na swiecie, bo byl to koncert, ktory mega chcialam zobaczyc. Nie bylo zadnych problemow z seating, wiec moglam sobie w spokoju caly enjoy'owac. Na druga czesc przenosialm sie na najgorsza pozycje w budynku... Przynajmniej szybko zlecialo, bo bylo busy, a w lazience otworzyla sie komnata tajemnic. lol W drugiej polowie bylo fajnie, bo mialysmy z Dziewczynami misje dostarczyc numer telefonu jednego cute customer do jednej z Dziewczyn z baru. Latalysmy na zmiane na drugie pietro upewnic sie, czy numer dostala. Byl tam tez Stefan, jedna z moich crushes, ktory chyba od zeszlego tygopdnia dowiedzial sie od kogos, ze mam na Niego crush, wiec troche dziwnie sie dzisiaj zachowywalam... Pozniej powrot na koncert i az glupio mi bylo, tak sie dobrze bawilam i moge sie zalozyc, ze ktos z widowni sobie myslala, ze zaplacil spora sume za bilet, a ja sobie chilluje i jeszcze mi za to placa
Ogolnie bylo smiesznie i jesli chodzi o emocje to dosc spokojnie, bo nie bylo zadnej z dwoch osob najbardziej zaangazowanych w moje dramaty

Eh, ostroznie pisalam, ale i tak mam paranoje, ze ktos z pracy dojdzie do tego, przetlumaczy sobie i bede miala problemy Przyzwyczaje sie, jak pisalam codziennie o szkole, to tez na poczatku sie stresowalam.

Ide biegac, bo zaraz padne i nic z tego nie bedzie.
  • awatar Gość: Aleś ty pofukano ty ej a w psychiatryku to dają korzystać z internetów?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
8 DNI JAK TO SIE DZIEJE
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
To sleep or not to sleep, that is the question.
Czeka mnie jutro ciezki dzien i jeszcze ciezszy wieczor.
Trzy rzeczy, ktore powinnam teraz zrobic, to skonczyc odpisywac na pytania Alessi, zrobic caly notebook do szkoly i przygotowac sie na francuski. Powinnam sie tez spakowac, ale to zostawie na jutro. Bedziemy tez robic get out, wiec powinnam isc spac, zeby miec sile. Musze tez napisac do Pauliny po reszte pieniedzy, bo nie mam nawet na rano na jedzenie... Chyba wlasnie przegrywam z sama soba, bo mowie sobie, ze jak przez miesiac nie odpisalam Alessi, to jeden dzien nic nie zmieni. Secondly deadline na notebook jest w srode; co z tego, ze mnie nie bedzie do czwartku, a pozniej szkola jest zamknieta A na francuski moge sie przygotowac w ciagu dnia... Powinnam go odwolac, ale tak to juz wszystko zapomne. Wstyd mi bedzie jutro z Geraldine, ze bedziemy musialy sie praktycznie wrocic do poczatku. Moze chociaz do 1 sprobuje cos poczytac. Nie jestem za bardzo w nastroju. Niezwykle rzadko sie to zdarza, ale dzisiejsza zmiana byla po prostu nudna i sie ciagnela. Praktycznie caly wieczor bylam sama, myslalam, ze umre z nudow i moim jedynym zadaniem bylo otwieranie drzwi. Nie wspominam juz o mojej sytuacji ulubionej, ktora juz praktycznie nie istnieje i nie ma przyszlosci. Przynajmniej bede mogla przestac blokowac wpisy... A tak dobrze sie ten dzien rozpoczal. Czulam sie bardzo ogarnieta, content i zmotywowana. I jak prawdziwa Chelsea girl po baseniku w town hall, zakupach w Waitrose, spacerujac po King's Road z kawa.
Nadal nie odpowiedzialam sobie do konca na pytanie, ale zdecydowalam, ze tam sobie szanse maseczka i sprobuje sie na jutro ogarnac i zobacze za pol godziny...
 

 
Ok, let me get back to you, jak ogarne pokoj i moje to do listy.
Ksiazki uporzadkowane! Zaczynam sie zastanawiac, czy kiedykolwiek bede miala czas, zeby je wszystkie przeczytac...
Getting back to it dzien pozniej, haha. Pisze na rozgrzewke, bo musze wreszcie odpowiedziec na pytania Alessi! Ok, powiedzmy, ze done (napisalam wlasnie done dan lol). Musze zaraz wychodzic do pracy, wiec nie jest to najlepszy moment na podsumownie zycia, ale chcialam powiedziec, ze wydaje mi sie ono ostatnio bardzo ulozone. Pomimo problemow w szkole, bycia pod sciana z Charlotte i I, i wymyslenia nieogarnietych wyjazdow, wydaje mi sie, ze jestem teraz calkiem content. Ale teraz chce jeszcze wiecej. Wiecej wiedziec i wiecej przezywac. Nigdy nie bede usatysfkacjonowana. Jest jedna rzecz, ktora by to mogla zmienic, ale bede musiala troche zaczekac, bo teraz nie ma szans, zeby to posunac do przodu. Eh, nie chcialam, zeby wszystko sie do tego sprowadzilo, bo juz prawie dwa miesiace minely, ale nadal o tym mysle...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Je suis fatigue. Jutro sie odezwe, bo musze wstac rano na basen. Not that anyone cares.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Bylam pewna, ze wczoraj pisalam. Nie moge sie teraz skupic, bo aktorzy sie przede mna wydzieraja. Przywlaszczylam sobie wlasnie do tech box kolejnego Maca, haha.
Anyway, wczoraj bylam rano pelna energii pomimo jedynych 5 godzin snu. Poranek w tech box byl bardzo owocny, bo udalo mi sie zamienic, oddac i podlapac pare zmian, smsowalam ze wszystkimi z pracy, wyslalam tez wiadomosc do mojej twitter crush i potencjalnie jestesmy umowione na Drinks w Barcelonie, ogarnelam caly moj kalendarz na kwiecien i maj, i pododawalam milion rzeczy do mojej 'to do' list. Bardzo produktywny ranek. Biegalam tez co chwile, przynoszac i przestawiajac set i props. Na dress rehearsal po poludniu mialam kryzys i prawie zasnelam. Kawa troche mi pomogla i jakos przetrzymalam do konca dnia. Moglam isc wczesniej do domu, ale musialam porobic pare rzeczy, na ktore juz totalnie nie mialam sily, i nie za bardzo wiedzialam co robie. Wpadlam do domu na szybki rest i zbieralam sie na BASEN. AHHH, JAKI MI TEGO BRAKOWALO PRZEZ ESZLY TYDZIEN. Byl to zdecydowanie najlepszy swim w tym miesiacu. Zainspirowana Pania na moim torze, zaczelam sie tez rozciagac. Bylam w wodzie przez jakies 45 minut, przez wiekszosc czasu plywalam, ale tez troche pocwiczylam. Czulam sie mega zrelaksowana po wyjsciu. Wyszlam na pusta King's Road i mega nie moge sie doczekac na zblizajacy sie tam spacer. BEDE MIALA PRZEZ TRZY NASTEPNE DNI TROCHE CZASU W CIAGU DNIA DLA SIEBIE, CO SIE BARDZO RZADKO NOWADAYS ZDARZA.
Dzisiaj przyjezdzalam do szkoly wczesnie, zeby zrobic caly reset. Dlugi dzien przed nami, mam nadzieje, ze w koncu nigdzie nie wychodzimy, bo znowu musze mega oszczedzac plus nie bede miala sily...
 

 
I w ogole! Bo czesto ostatnio o tej liscie mysle, bo mam wrazenie, ze o jakims zapominam! My ultimate top films (not in a particular order and Charlotte's films aside)
1. Call Me By Your Name
2. La Grande Bellezza
3. Le Week-End
4. A Bigger Splash

I ZAPOMNIALAM O PIATYM FFS

edit: Przypomnialo mi sie!

5. The Square
 

 
Wszystkie wpisy poblokowane, bo wspominam caly czas imie osoby, ktora w zyciu by i tak tego bloga nie znalazla

Wrzuce osobno zwiastun filmu, na ktory najbardziej teraz czekam! Szkoda, ze sie mine we Wloszech z nim jakies 10 dni
 

 
AH JUZ WIDZE JAK JUTRO UMIERAM ZE ZMECZENIA
Zdecydowalam sie na to zmeczenie, bo dokladnie wiem, jak jutrzejszy dzien bedzie wygladal, wiec z pomoca mocnej herbaty i moze kawy, jakos przezyje i pojde od razu po szkole spac.
CO ZA DZIEN OMFG CO ZA DZIEN CO ZA WIECZOR
Nie wierze ile rzeczy sie wydarzylo przez ostatnie pare godzin. Po napisaniu ostatnie posta, usiadlam z kawa i bananem w fotelu i wpadlam na genialny pomysl, zeby pojechac na teatralna wycieczke do Nowego Yorku. Znalazlam od razu tanie bilety na Norwegian. Wrocilismy potem na tech; koncowka mega szybko zleciala i nie moglam przestac myslec o tym pomysle. Powrot do domu uoplynal mi na klotni z Mama, ktora okazalo sie byla bardzo urazona tym, ze nawet nie pomysle o tym, zeby pojechac do Poznania... Serio, z moim obecnym zyciem jest to dla mnie tylko strata czasu i pieniedzy. And by obecne zycie mam na mysli wszystko sie kreci wokol pracy, do ktorej chodze przy kazdej wolnej okazji.
Jednak Mama mnie przekonala, bo pierwszy w zyciu slyszalam jak placze i z moja Babcia jest bardzo zle, wiec szybko kupilysmy bilety na wtorek-czwartek... Czeka mnie rano rozmowa z Vicki, juz widze, jak sie cieszy z tego powodu... Kupilam tez bilety do NYC. lol Prawie w ogole sie nie wahalam, chyba jedne z najbardziej spontanicznie kupionych biletow. DOWIEDZIALAM SIE TEZ, ZE OPROCZ NIEDZIELI, CHARLOTTE ROBI CZTANIE POEZJI W SOBOTE. Musze wiec zamienic zmiane, oddac jeszcze jedna na Oliviers, na ktore nawet nie wiem jeszcze, czy mam comps, pewnie nie, wziac cztery inne, odeslac roster, przelozyc training, dac Megan 'thank you' card... PRZESTAC GAPIC SIE NA MESSENGARA LICZAC ZE IMMIE NAGLE ODPISZE......... Kupilam tez bilet do teatru na cos na co bardzo jestem podekcytowana i oczy mi sie teraz zamykaja, ale byl to bardzo produktywny evening i zrobilam wiecej niz planowalam.
Teraz tylko ogarnac te wszystkie wyjazdy, za tydzien Poznan, za 3 tygodnie Europa, za poltora miesiaca NYC... Wreszcie cos ciekawego sie bedzie dzialo.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Lepiej napisze zanim pojde do pracy i znowu cale moje zycie sie zmieni
Wczoraj udalo mi sie jakims cudem odzyskac energie i wieczor w szkole byl bardzo produktywny. Przenioslam wszystkie props, po czym robilysmy z Rachel reset, wiec w miare juz ogarniam, gdzie co powinno byc. Wszystko chyba mamy gotowe, wiec w przyszlym tygodniu bardziej sie na technicznych rzeczach bedzie mozna skupic. Nawet zachcialo mi sie tego wyjscia na drinks. Caly dzien bylam przekonana, ze wczoraj byl St Patrick's Day i dziwili mnie, ze nikt nie swietowal, haha. W pubie bylo spoko, nadal nie moge myslec o winie, wiec pilam cyder, ktory nie za bardzo mi cos daje, wiec tym bardziej bylam z siebie dumna, ze poszlam na trzezwo tanczyc. Ciezko sie bylo oprzec, bo muzyka byla swietna. Upatrzylam sobie dwie dziewczyny, ale nie byly zainteresowane Zebralam sie przed 11pm, zeby zdazyc do sklepu.
Wstalam dzisiaj dwie godziny przed budzikiem i chcialam isc na basen, ale moje wlosy sa w idealnym stanie, co sie rzadko zdarza, wiec postanowilam sobie odpuscic, zostac i posprzatac wreszcie pokoj i ogarnac zycie, co robie teraz. Cool.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Fucking hell, w zyciu nie nadrobie moich przemyslen i uczuc z ostatnich dwoch tygodni. Jest dobrze i stabilnie. Troche nudno. Dnie zlewaja mi sie w jedno, przez to, ze caly dzien siedze w szkole. Nie moge sie doczekac na wakacje jak nigdy. I nie moge sie doczekac az po calym dzisiejszym dniu bede siedziec u Dzieci.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Fuuuuck, suddenly I'm tired i stracilam motywacje, zeby cokolwiek dzisiaj robic. Chce wziac nap.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ojej... Ale dzisiejszy dzien zmarnowalam. Mial byc spacer po King's Road, drukowanie dokumentow, Saatchi, kawa z Karolina... Nic nie zalatwilam. A powoli musze sie zbierac na Red Sparrow do kina... Troche sie boje uslyszenia Charlotte rosyjskiego akcentu; too much cringe Boje sie tez jutra, bo nie zamienilam zmiany w pracy i bede musiala call in sick. Zrobie to o 7 rano, zeby sie tylko nagrac na voicemail.
Wczorajszy dzien byl za to wypelniony od rana.
Fuck, ale nie chce mi sie pisac
 

 
Napisze z domu z mojego Macbooka Air, ktorego sobie przywlaszczylam ze szkoly
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wszystkie moje wpisy sa zablokowane ostatnio, bo jestem przekonana, ze ludzie z pracy, ktorzy nie rozumieja polskiego i nawet nie potrafia przeliterowac mojego nazwiska, znajda tego bloga, i wrzuca do google translate, zeby sobie przetlumaczyc
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
PIATEK ZE STAGE MANAGERAMI W THE HALL, OVERNIGHT BABYSITTING, SOBOTA W PRACY, W KTOREJ BYLA IMMIE, BAFTA W NIEDZIELE, PRODUCTION WEEK, PRZEZ CO NIE MAM CZASU I SILY NADROBIC WSZYSTKIEGOOOOOOOOO