• Wpisów:2957
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:wczoraj, 02:32
  • Licznik odwiedzin:80 511 / 3838 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Swietnie mi idzie Wieczorami po pracy od razu padam przez te wszystkie emocje, ktore tam przezywam, ale dzisiaj samotna zmiana w pustym budynku, wiec wieczorem postaram sie chociaz ten miniony tydzien nadrobic. Sie dzieje.
 

 
KONIEC. NIE POZWOLE, ZEBY DRUGI NAJLEPSZY OKRES W MOIM ZYCIU SIE ZMARNOWAL. Kocham tego bloga, blownie za to, ze tak dokladnie lata gimnazjum i liceum mam opisane. Przezywam druga rutyne i musze wrocic do codziennego opisywania dni w pracy. Bo dzieje sie sporo i przypomina mi to wszystko lata liceum, kiedy czulam sie najszczesliwsza na swiecie, otoczona przyjaciolmi i zwyczajne czynnosci, jak siedzenie na lekcji, sprawialo mi najwieksza przyjemnosc. Teraz jest tak samo.

Nie ma co sie ludzic, ze nadrobie ostatnie dwa miesiace, rzucenie szkoly, mini Euro-trip, dramaty z ludzmi z pracy, *e* z **e hehe, wiecej dramy, wyjazd do NYC, ten tygodniowy Paryz... Sprobuje jakos w skrocie nadrobic albo przepisac to co mam w zeszycie, ale chce wrocic do codziennego pisania wpierw.

Wiec, zacznijmy od teraz. Wypilam wlasnie przed snem Red Bulla i myslalam, ze sie zmarnuje, ale wlasnie przebralam sie w krotkie spodenki i ide biegac. Mialam isc na basen jutro, ale zapomnialam, ze mam okres.

W pracy bylo, surprise, surprise, cudownie. Na rests dostalam pozycje na spokojnych drzwiach, gdzie z Maria doszlysmy do tego, ze bedziemy na dworze w czasie flypast na Trooping the Colour. Jakies pocieszenie za to, ze totalnie o obchodach urodzin Krolowej zapomnialam; powinnam byla czekac na The Mall od 6 rano. Chociaz w dzisiejszych czasach wszystkie rozrywki przegrywaja z checia chodzenia do pracy. Anyway, pierwsze trzy przelcialy nad nami, Lauren z security miala moj telefon, zeby nakrecic filmik, ale wyszly z tego jedynie 4 marne sekundy i to za daleka, haha. Na show szlam najpierw na Arena A, co bylo najlepsze na swiecie, bo byl to koncert, ktory mega chcialam zobaczyc. Nie bylo zadnych problemow z seating, wiec moglam sobie w spokoju caly enjoy'owac. Na druga czesc przenosialm sie na najgorsza pozycje w budynku... Przynajmniej szybko zlecialo, bo bylo busy, a w lazience otworzyla sie komnata tajemnic. lol W drugiej polowie bylo fajnie, bo mialysmy z Dziewczynami misje dostarczyc numer telefonu jednego cute customer do jednej z Dziewczyn z baru. Latalysmy na zmiane na drugie pietro upewnic sie, czy numer dostala. Byl tam tez Stefan, jedna z moich crushes, ktory chyba od zeszlego tygopdnia dowiedzial sie od kogos, ze mam na Niego crush, wiec troche dziwnie sie dzisiaj zachowywalam... Pozniej powrot na koncert i az glupio mi bylo, tak sie dobrze bawilam i moge sie zalozyc, ze ktos z widowni sobie myslala, ze zaplacil spora sume za bilet, a ja sobie chilluje i jeszcze mi za to placa
Ogolnie bylo smiesznie i jesli chodzi o emocje to dosc spokojnie, bo nie bylo zadnej z dwoch osob najbardziej zaangazowanych w moje dramaty

Eh, ostroznie pisalam, ale i tak mam paranoje, ze ktos z pracy dojdzie do tego, przetlumaczy sobie i bede miala problemy Przyzwyczaje sie, jak pisalam codziennie o szkole, to tez na poczatku sie stresowalam.

Ide biegac, bo zaraz padne i nic z tego nie bedzie.
  • awatar Gość: Aleś ty pofukano ty ej a w psychiatryku to dają korzystać z internetów?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
8 DNI JAK TO SIE DZIEJE
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
To sleep or not to sleep, that is the question.
Czeka mnie jutro ciezki dzien i jeszcze ciezszy wieczor.
Trzy rzeczy, ktore powinnam teraz zrobic, to skonczyc odpisywac na pytania Alessi, zrobic caly notebook do szkoly i przygotowac sie na francuski. Powinnam sie tez spakowac, ale to zostawie na jutro. Bedziemy tez robic get out, wiec powinnam isc spac, zeby miec sile. Musze tez napisac do Pauliny po reszte pieniedzy, bo nie mam nawet na rano na jedzenie... Chyba wlasnie przegrywam z sama soba, bo mowie sobie, ze jak przez miesiac nie odpisalam Alessi, to jeden dzien nic nie zmieni. Secondly deadline na notebook jest w srode; co z tego, ze mnie nie bedzie do czwartku, a pozniej szkola jest zamknieta A na francuski moge sie przygotowac w ciagu dnia... Powinnam go odwolac, ale tak to juz wszystko zapomne. Wstyd mi bedzie jutro z Geraldine, ze bedziemy musialy sie praktycznie wrocic do poczatku. Moze chociaz do 1 sprobuje cos poczytac. Nie jestem za bardzo w nastroju. Niezwykle rzadko sie to zdarza, ale dzisiejsza zmiana byla po prostu nudna i sie ciagnela. Praktycznie caly wieczor bylam sama, myslalam, ze umre z nudow i moim jedynym zadaniem bylo otwieranie drzwi. Nie wspominam juz o mojej sytuacji ulubionej, ktora juz praktycznie nie istnieje i nie ma przyszlosci. Przynajmniej bede mogla przestac blokowac wpisy... A tak dobrze sie ten dzien rozpoczal. Czulam sie bardzo ogarnieta, content i zmotywowana. I jak prawdziwa Chelsea girl po baseniku w town hall, zakupach w Waitrose, spacerujac po King's Road z kawa.
Nadal nie odpowiedzialam sobie do konca na pytanie, ale zdecydowalam, ze tam sobie szanse maseczka i sprobuje sie na jutro ogarnac i zobacze za pol godziny...
 

 
Ok, let me get back to you, jak ogarne pokoj i moje to do listy.
Ksiazki uporzadkowane! Zaczynam sie zastanawiac, czy kiedykolwiek bede miala czas, zeby je wszystkie przeczytac...
Getting back to it dzien pozniej, haha. Pisze na rozgrzewke, bo musze wreszcie odpowiedziec na pytania Alessi! Ok, powiedzmy, ze done (napisalam wlasnie done dan lol). Musze zaraz wychodzic do pracy, wiec nie jest to najlepszy moment na podsumownie zycia, ale chcialam powiedziec, ze wydaje mi sie ono ostatnio bardzo ulozone. Pomimo problemow w szkole, bycia pod sciana z Charlotte i I, i wymyslenia nieogarnietych wyjazdow, wydaje mi sie, ze jestem teraz calkiem content. Ale teraz chce jeszcze wiecej. Wiecej wiedziec i wiecej przezywac. Nigdy nie bede usatysfkacjonowana. Jest jedna rzecz, ktora by to mogla zmienic, ale bede musiala troche zaczekac, bo teraz nie ma szans, zeby to posunac do przodu. Eh, nie chcialam, zeby wszystko sie do tego sprowadzilo, bo juz prawie dwa miesiace minely, ale nadal o tym mysle...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Je suis fatigue. Jutro sie odezwe, bo musze wstac rano na basen. Not that anyone cares.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Bylam pewna, ze wczoraj pisalam. Nie moge sie teraz skupic, bo aktorzy sie przede mna wydzieraja. Przywlaszczylam sobie wlasnie do tech box kolejnego Maca, haha.
Anyway, wczoraj bylam rano pelna energii pomimo jedynych 5 godzin snu. Poranek w tech box byl bardzo owocny, bo udalo mi sie zamienic, oddac i podlapac pare zmian, smsowalam ze wszystkimi z pracy, wyslalam tez wiadomosc do mojej twitter crush i potencjalnie jestesmy umowione na Drinks w Barcelonie, ogarnelam caly moj kalendarz na kwiecien i maj, i pododawalam milion rzeczy do mojej 'to do' list. Bardzo produktywny ranek. Biegalam tez co chwile, przynoszac i przestawiajac set i props. Na dress rehearsal po poludniu mialam kryzys i prawie zasnelam. Kawa troche mi pomogla i jakos przetrzymalam do konca dnia. Moglam isc wczesniej do domu, ale musialam porobic pare rzeczy, na ktore juz totalnie nie mialam sily, i nie za bardzo wiedzialam co robie. Wpadlam do domu na szybki rest i zbieralam sie na BASEN. AHHH, JAKI MI TEGO BRAKOWALO PRZEZ ESZLY TYDZIEN. Byl to zdecydowanie najlepszy swim w tym miesiacu. Zainspirowana Pania na moim torze, zaczelam sie tez rozciagac. Bylam w wodzie przez jakies 45 minut, przez wiekszosc czasu plywalam, ale tez troche pocwiczylam. Czulam sie mega zrelaksowana po wyjsciu. Wyszlam na pusta King's Road i mega nie moge sie doczekac na zblizajacy sie tam spacer. BEDE MIALA PRZEZ TRZY NASTEPNE DNI TROCHE CZASU W CIAGU DNIA DLA SIEBIE, CO SIE BARDZO RZADKO NOWADAYS ZDARZA.
Dzisiaj przyjezdzalam do szkoly wczesnie, zeby zrobic caly reset. Dlugi dzien przed nami, mam nadzieje, ze w koncu nigdzie nie wychodzimy, bo znowu musze mega oszczedzac plus nie bede miala sily...
 

 
I w ogole! Bo czesto ostatnio o tej liscie mysle, bo mam wrazenie, ze o jakims zapominam! My ultimate top films (not in a particular order and Charlotte's films aside)
1. Call Me By Your Name
2. La Grande Bellezza
3. Le Week-End
4. A Bigger Splash

I ZAPOMNIALAM O PIATYM FFS

edit: Przypomnialo mi sie!

5. The Square
 

 
Wszystkie wpisy poblokowane, bo wspominam caly czas imie osoby, ktora w zyciu by i tak tego bloga nie znalazla

Wrzuce osobno zwiastun filmu, na ktory najbardziej teraz czekam! Szkoda, ze sie mine we Wloszech z nim jakies 10 dni
 

 
AH JUZ WIDZE JAK JUTRO UMIERAM ZE ZMECZENIA
Zdecydowalam sie na to zmeczenie, bo dokladnie wiem, jak jutrzejszy dzien bedzie wygladal, wiec z pomoca mocnej herbaty i moze kawy, jakos przezyje i pojde od razu po szkole spac.
CO ZA DZIEN OMFG CO ZA DZIEN CO ZA WIECZOR
Nie wierze ile rzeczy sie wydarzylo przez ostatnie pare godzin. Po napisaniu ostatnie posta, usiadlam z kawa i bananem w fotelu i wpadlam na genialny pomysl, zeby pojechac na teatralna wycieczke do Nowego Yorku. Znalazlam od razu tanie bilety na Norwegian. Wrocilismy potem na tech; koncowka mega szybko zleciala i nie moglam przestac myslec o tym pomysle. Powrot do domu uoplynal mi na klotni z Mama, ktora okazalo sie byla bardzo urazona tym, ze nawet nie pomysle o tym, zeby pojechac do Poznania... Serio, z moim obecnym zyciem jest to dla mnie tylko strata czasu i pieniedzy. And by obecne zycie mam na mysli wszystko sie kreci wokol pracy, do ktorej chodze przy kazdej wolnej okazji.
Jednak Mama mnie przekonala, bo pierwszy w zyciu slyszalam jak placze i z moja Babcia jest bardzo zle, wiec szybko kupilysmy bilety na wtorek-czwartek... Czeka mnie rano rozmowa z Vicki, juz widze, jak sie cieszy z tego powodu... Kupilam tez bilety do NYC. lol Prawie w ogole sie nie wahalam, chyba jedne z najbardziej spontanicznie kupionych biletow. DOWIEDZIALAM SIE TEZ, ZE OPROCZ NIEDZIELI, CHARLOTTE ROBI CZTANIE POEZJI W SOBOTE. Musze wiec zamienic zmiane, oddac jeszcze jedna na Oliviers, na ktore nawet nie wiem jeszcze, czy mam comps, pewnie nie, wziac cztery inne, odeslac roster, przelozyc training, dac Megan 'thank you' card... PRZESTAC GAPIC SIE NA MESSENGARA LICZAC ZE IMMIE NAGLE ODPISZE......... Kupilam tez bilet do teatru na cos na co bardzo jestem podekcytowana i oczy mi sie teraz zamykaja, ale byl to bardzo produktywny evening i zrobilam wiecej niz planowalam.
Teraz tylko ogarnac te wszystkie wyjazdy, za tydzien Poznan, za 3 tygodnie Europa, za poltora miesiaca NYC... Wreszcie cos ciekawego sie bedzie dzialo.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Lepiej napisze zanim pojde do pracy i znowu cale moje zycie sie zmieni
Wczoraj udalo mi sie jakims cudem odzyskac energie i wieczor w szkole byl bardzo produktywny. Przenioslam wszystkie props, po czym robilysmy z Rachel reset, wiec w miare juz ogarniam, gdzie co powinno byc. Wszystko chyba mamy gotowe, wiec w przyszlym tygodniu bardziej sie na technicznych rzeczach bedzie mozna skupic. Nawet zachcialo mi sie tego wyjscia na drinks. Caly dzien bylam przekonana, ze wczoraj byl St Patrick's Day i dziwili mnie, ze nikt nie swietowal, haha. W pubie bylo spoko, nadal nie moge myslec o winie, wiec pilam cyder, ktory nie za bardzo mi cos daje, wiec tym bardziej bylam z siebie dumna, ze poszlam na trzezwo tanczyc. Ciezko sie bylo oprzec, bo muzyka byla swietna. Upatrzylam sobie dwie dziewczyny, ale nie byly zainteresowane Zebralam sie przed 11pm, zeby zdazyc do sklepu.
Wstalam dzisiaj dwie godziny przed budzikiem i chcialam isc na basen, ale moje wlosy sa w idealnym stanie, co sie rzadko zdarza, wiec postanowilam sobie odpuscic, zostac i posprzatac wreszcie pokoj i ogarnac zycie, co robie teraz. Cool.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Fucking hell, w zyciu nie nadrobie moich przemyslen i uczuc z ostatnich dwoch tygodni. Jest dobrze i stabilnie. Troche nudno. Dnie zlewaja mi sie w jedno, przez to, ze caly dzien siedze w szkole. Nie moge sie doczekac na wakacje jak nigdy. I nie moge sie doczekac az po calym dzisiejszym dniu bede siedziec u Dzieci.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Fuuuuck, suddenly I'm tired i stracilam motywacje, zeby cokolwiek dzisiaj robic. Chce wziac nap.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ojej... Ale dzisiejszy dzien zmarnowalam. Mial byc spacer po King's Road, drukowanie dokumentow, Saatchi, kawa z Karolina... Nic nie zalatwilam. A powoli musze sie zbierac na Red Sparrow do kina... Troche sie boje uslyszenia Charlotte rosyjskiego akcentu; too much cringe Boje sie tez jutra, bo nie zamienilam zmiany w pracy i bede musiala call in sick. Zrobie to o 7 rano, zeby sie tylko nagrac na voicemail.
Wczorajszy dzien byl za to wypelniony od rana.
Fuck, ale nie chce mi sie pisac
 

 
Napisze z domu z mojego Macbooka Air, ktorego sobie przywlaszczylam ze szkoly
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wszystkie moje wpisy sa zablokowane ostatnio, bo jestem przekonana, ze ludzie z pracy, ktorzy nie rozumieja polskiego i nawet nie potrafia przeliterowac mojego nazwiska, znajda tego bloga, i wrzuca do google translate, zeby sobie przetlumaczyc
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
PIATEK ZE STAGE MANAGERAMI W THE HALL, OVERNIGHT BABYSITTING, SOBOTA W PRACY, W KTOREJ BYLA IMMIE, BAFTA W NIEDZIELE, PRODUCTION WEEK, PRZEZ CO NIE MAM CZASU I SILY NADROBIC WSZYSTKIEGOOOOOOOOO